Dominion, ARAM, Twisted Treeline – wszystkie trzy tryby dostępne aktualnie w League of Legends łączy jedno – żaden z nich nie dorasta do pięt podstawowemu. Dlaczego tak jest? Na te pytanie postaramy się dziś odpowiedzieć biorąc na warsztat Twisted Treeline, czyli mapę stworzoną pod kątem rozgrywek 3 na 3.
Brak przyjaznej struktury matchmakingu
Chodzi tu głównie o to, że w grze biorą udział 3 osoby. W związku z tym, mało który gracz będzie chciał na własną rękę zagrać samemu na TT – jeżeli trafi na ustawienie 2 premade + on, to najprawdopodobniej zniechęci się do tego trybu gry w przeciągu jednej gry. Grając na Summoner’s Rift najczęściej mamy do czynienia z piątką nieznajomych lub z trójką i duetem. Na Twisted Treeline sprawa wygląda nieco gorzej – dołączając samemu do gry i trafiając na duet nie tylko czujemy się jak piąte koło od wozu, ale również nasze decyzje, zdanie i priorytet w grze są zrównywane z ziemią – oczywiście tylko, gdy trafimy na statystyczną dwójkę kumpli.
Nieciekawy gameplay
Jedna z głównych przyczyn nieskiej popularności Twisted Treeline – sposoby i warianty w jakie tamtejsza rozgrywka może się potoczyć zwyczajnie nie są wystarczająco ciekawe i interesujące dla gracza. Dla porównania na trybie 5v5 od samego początku toczą się walki o objective’y – wieże, smoki czy barony, a nawet kontrolę linii, która na TT nie pełni aż tak istotnej roli.Problemem TT jest również ograniczona liczba celów mapy – do dyspozycji mamy zaledwie kilka wież oraz naturalnego buffa, który skalą wzmocnienia nie umywa się do piątego dragona czy barona. Oznacza to, że przysłowiowe comebacki nie zdarzają się tak często na trójkach – gdy jedna drużyna obejmie prowadzenie na Summoner’s Rift, druga zawsze może zaryzykować splitpushem, ukradnięciem smoka/barona (kwestia zabrania pająka na TT również jest dość kłopotliwa ze względu na jego ułożenie) czy wyłapaniem nieuważnego przeciwnika dzięki odpowiednio zapewnionej wizji – na Twisted Treeline działania w tym zakresie są znacznie bardziej ograniczone.
Brak wardów
Nie wiem, czy tylko dla mnie jest to nieciekawą opcją. Brak możliwość zapewnienia drużynie wizji za pomocą Wardów jest nie tylko zwyczajnie uciążliwy i problematyczny (ciągłe uczucie niepokoju i możliwość bycia zgankowanym – nawet, gdy gramy pełną trójką i komunikujemy się głosowo), ale też zabójczy dla poziomu i kwestii teamworku rozgrywki. Brak opcji wyłapywania przeciwników, tworzenia bardziej przemyślanych pułapek i baitów czy kontrolowania pola – wszystko odbywa się instynktownie, a przymus bardziej defensywnej gry ze względu na brak wizji dodatkowo spowalnia i obniża widowiskowość gry – nikt o zdrowym rozsądku nie będzie w stanie zdominować przeciwnika 1 na 1, bo presja potencjalnego ganku jest zwyczajnie zbyt silna. Być może niektórzy postrzegają brak wardów jako zaletę TT, która umożliwia grze bycie bardziej nieprzewidywalną, jednak dla mnie jest to odebranie niesłychanie ważnego elementu Leauge of Legends – strategii, planowania i pewnego rodzaju dyscypliny drużynowej.
Nieprzyjazna jungla
Trudno powiedzieć, że jungla na TT jest gorsza od tej na podstawowym trybie, bo co w zasadzie znaczy gorsza? Z pewnością jest trudniejsza (tym bardziej, gdy sojusznicy nie wiedzą skąd, jak i kiedy pomóc leśnikowi przy starcie) – ścieżki junglowania są bliżej nieokreślone, a siła obozowisk również nie należy do najniższych.Problemem w tej kwestii są również nie do końca określone buildy – nigdy niewiadomo, czy przedmioty stosowane na SR dobrze sprawdzą się na TT – o ile w ogóle będą tam dostępne. Ustawienie, które na Summoner’s Rift sprawdza się bardzo dobrze na Twisted Treeline może okazać się kompletną klapą.
W związku z niepocieszającą siłą obozowisk, champion pool junglerów na TT również jest znacznie ograniczony – teorytycznie można spróbować przebyć junglę prawie każdym bohaterem, jednak w porównaniu ze standardami Summoner’s Rift opcja ta wciąż nie zadowala.
Champion pool
Skoro mowa o zakresie bohaterów, to przejdźmy do następnego punktu. Stosunkowo ważnym niedociągnięciem Twisted Treeline jest również ograniczona ilość postaci, które w tamtejszych warunkach sprawdzają się w miarę dobrze. Nie wszyscy bohaterowie, którzy działają na podstawowym trybie odnajdą się na terenie Twisted Treeline. Samym problemem jest nie tyle ograniczony champion pool, a cała struktura TT – tam bowiem gra się bardziej ustawieniami, aniżeli pojedynczymi bohaterami.
Podsumowanie
Twsited Treeline z pewnością jest trybem z niemałym potencjałem, jednak niektóre jego elementy zwyczajnie hamują graczy przed zapoznaniem się z jego pełną okazałością. Niewątpliwie znajdą się osoby, które nie grają SR, za to na „trójkach” widywać można ich codziennie, jednak ich procent jest prawie niezauważalny.A Wy? Lubicie zagrać od czasu do czasu trójki? Zdarzyło Wam się je zagrać kiedyś samemu?
Jeśli także chcesz dołączyć do grona twórców Mini-blogów – zapraszamy serdecznie do skorzystania z formularza dodawania wpisu.